Blog > Komentarze do wpisu
Kolejne zwycięstwo Prokomu w Eurolidze

David Logan

24.02.2010 roku, wchodząc na halę Widowiskowo-Sportową w Gdyni, wiedziałem, że  gracze Tomasa Pacesasa stoją przed bardzo trudnym, wręcz niemożliwym zadaniem. Mieli bowiem wygrać z jedną z najbardziej utytułowanych drużyn w Europie - CSKA Moskwa. Wygrana w tym meczu doskonale ustawiała Prokom w kontekście awansu do Elite 8.

Pierwsza kwarta praktycznie przez całączęść była kontrolowana przez gości, którzy prowadzili różnicą 10 punktów. Wejście z ławki Ratko Vardy odmieniło zupełnie oblicze drużyny z Gdyni w ataku, a doskonałe popisy Woodsa i Logana (wspaniały alley-op w wykonaniu tej dwójki) pozwoliły po pierwszej odsłonie spotkania przegrywać tylko 5 punktami.

W drugiej kwarcie ku zaskoczeniu wszystkich dał o sobie znać Jan Jagla. Dobra seria punktów Niemca, wysoka skuteczność jego rzutów za trzy punkty i bardzo zespołowa gra drużyny asseco pozwoliła wygrać tę kwartę 10-cioma punktami. W tej części gry Prokom rzucił graczom z Moskwy aż 28 punktów. Przed spotkaniem nikt nie przypuszczał, że  gdynianie są w stanie zrobić coś takiego, a jednak.

Trzecia kwarta znów okazała się pod dyktando drużyny gości. Ramunas Siskauskas pokazał, że nie bez powodu jest najlepszym strzelcem zza łuku w całej TOP 16. W całym meczu trafiał ze skutecznością 50%. Pozwoliło to CSKA wyjść na 5-cio punktowe prowadzenie. W tamtym momencie na mojej twarzy pojawiło się zwątpienie, że to chyba raczej koniec marzeń na zwycięstwo żółto-niebieskich w tym spotkaniu.

Początek kwarty czwartej jednak odmienił moje nastawienie. Szybko odrobione straty i bardzo konsekwentna gra w ataku doprowadziły wszystkich kibiców na trybunach do szczęścia. Wyszliśmy na 7-mio punktowe prowadzenie. Cała hala wstała z miejsc i dopingowała swoich ulubieńców tak jak w pamiętnym meczu z Realem Madryt. Tomas Pacesas, wierzył chyba w to, że można odrobić straty poniesione w Moskwie. Niestety tak się jednak nie stało, ale i tak brawa dla koszykarzy z Gdyni za wspaniałe widowisko. Ostatnią część spotkania skończyła się 24:12 dla Prokomu, a cały mecz 88:81.

Na pochwałę w tym meczu zasługuje na pewno Jan Jagla, który po wcześniejszych mniej udanych występach w Eurolidze odbudował się, i dawał wsparcie drużynie zza łuku, trafiając w całym spotkaniu 50% rzutów za 3, i 100% rzutów za 2, co daje mu nieprawdopodobną skuteczność. Swoje zagrał Qyntel Woods, który nie dość, że był efektowny, to skuteczny. David Logan razem z Ratko Vardą tworzą znakomity duet, który może poprowadzić zespół z Gdyni do kolejnych zwyciestw.

Halę Sportowo-Widowiskową w Gdyni można zacząć nazywać powoli twierdzą. Niezależnie z kim Asseco Prokom mierzy się we własnej hali - wygrywają. Nie miałbym nic przeciwko, aby tak zostało do zakończenia rozgrywek Euroligi.

piątek, 26 lutego 2010, kb_24

Polecane wpisy